Drodzy Czytelnicy!
Przez ostatnie dwa numery prosiliśmy o pomoc w zakupie sprzętu i oprogramowania potrzebnego do dalszego tworzenia naszej Gazetki. To wydatek rzędu kilku tysięcy złotych - nie dla wygody, nie „na zapas”, ale po to, by Gazetka mogła nadal powstawać.
Przez ostatnie dwie niedziele rozeszło się 1100 egzemplarzy. Po przeliczeniu wszystkich ofiar okazało się, że statystycznie każdy Czytelnik wsparł dzieło zakupu sprzętu i oprogramowania kwotą… 6 groszy.
Coraz trudniej oprzeć się wrażeniu, że wielu osobom byłoby przykro dopiero wtedy, gdyby Gazetki po prostu zabrakło. Dopóki jest - traktuje się ją jak coś, co „po prostu się pojawia”.
Piszemy to nie po to, by kogokolwiek zawstydzić. Bardziej po to, by bardzo uczciwie zapytać: Czy naprawdę zależy nam jeszcze na tym, by ta Gazetka istniała?
Bo Gazetka nie tworzy się sama. Za każdym numerem stoją konkretni ludzie, czas, noce spędzone nad składem, tekstami, drukiem. Stoi też bardzo konkretna odpowiedzialność finansowa.
Najbardziej boli nie brak wielkich ofiar. Najbardziej boli obojętność.
Jeśli to dzieło ma trwać, potrzebujemy nie tylko Czytelników, ale współodpowiedzialnych ludzi. Nawet drobne wsparcie, ale płynące z poczucia: „to także moje dzieło", ma ogromne znaczenie.
Dziękujemy tym, którzy już pomagają - cicho, wiernie i z sercem. Dzięki Wam nasza Gazetka jeszcze żyje.
Redakcja